Dzień Dziecka w Gdyni

Ewelina Walas    6 czerwca 2017

Klasa IIIa i IIIb Dzień Dziecka spędziły na wyjeździe pociągiem pendolino do Gdyni. Rano wyruszyliśmy pociągiem do Warszawy, a następnie przesiedliśmy się do pendolino. Tylko pojedyncze osoby miały okazję wcześniej podróżować takim pociągiem, więc dla wszystkich było to wielkie przeżycie. W Gdyni byliśmy już o godzinie 11:30 i ruszyliśmy na zwiedzanie. Spacerem ulicami Gminy dotarliśmy do Skweru Kościuszki, gdzie podziwialiśmy zgromadzone tam żaglowce oraz okręt ORP „Błyskawica”. Kolejną atrakcją była wizyta w Oceanarium. Tłum zgromadzonych tam dzieci trochę nas przeraził, ale kolejka przemieszczała się bardzo szybko i już po kilkunastu minutach mogliśmy podziwiać cudowny podwodny świat roślin i zwierząt. Mimo tłumu zwiedzających nikt się nie zgubił, więc spokojnie udaliśmy się do portu, aby popłynąć statkiem po porcie. Mimo, że bardzo wiało i tak nie mieliśmy ochoty schodzić z pokładu. Jedyną motywacją do opuszczenia statku było kupno pamiątek. Podczas tego punktu programu wszyscy według własnych upodobań i zasobu portfela mogli realizować swoje marzenia. Po tej atrakcji każdy czuł się bardzo szczęśliwy i mogliśmy ruszać na plażę i moczyć nogi w zimnym Morzu Bałtyckim. Nie mieliśmy ręczników, aby się opalać, ale zbieranie muszelek i obserwacja pięknych łabędzi upominających się o smakołyki, była czymś wspaniałym. Atrakcji dla dzieci w dzień ich święta nigdy nie jest dosyć, więc udaliśmy się na plac zabaw. Kusiło nas jeszcze wielkie koło widokowe, ale zawsze trzeba zostawić sobie coś, aby tu chętnie wrócić, więc z ochotą ruszyliśmy na obiad. Po obiedzie czas gonił nas do powrotu na dworzec, a tam czekała na nas ta sama pani konduktorka, która w rannym pociągu pomagała nam zająć miejsca. Gdynia żegnała nas pięknym bezchmurnym niebem i żal było odjeżdżać. O godzinie 18:30 ruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy. Może nie wszyscy pasażerowie byli zachwyceni tak dużą ilością dzieci w pociągu, ale wszyscy szczęśliwie dotarli do Warszawy. Mimo tylu godzin zwiedzania nikt w pendolino nie zasnął, nie licząc małej Martynki. W Warszawie czekał na nas autobus, którym wróciliśmy do Cegłowa. Kierowca stwierdził, że nigdy jeszcze nie wiózł tak spokojnej grupy, bo tu już wszyscy zasnęli, jak tylko autobus ruszył. Telefony rodziców nie były w stanie niektórych dobudzić, więc panie musiały dobrze rozbudzać dzieci, aby wysiąść w Cegłowie. Mimo późnej pory, bo była godzina 22:45, z uśmiechem rozstaliśmy się na parkingu.

PODZIĘKOWANIA

Szczególne podziękowania kierujemy do pani Teresy Kowalczyk, cudownej babci Zuzi Pałdyny, za zorganizowanie dla dzieci bezpłatnych biletów na przejazd pociągiem pendolino oraz pomoc w opiece nad dziećmi podczas wycieczki. Bardzo dziękujemy również panu Sebastianowi Fiszerowi za pomysły, pomoc w organizacji oraz przewodnictwo po Gdyni. Dziękujemy mamom, które opiekowały się dziećmi i dzięki którym wycieczka była bardziej bezpieczna.

Autor: Elżbieta Oleksy